Jadwinia

Mieszka w domu obok. Ma żółte włosy, różową buzię i niebieskie oczy. Jest bardzo ładna i jest dziewczyną. Mikołajek rzadko się z nią widuje, bo ich rodzice nie za bardzo się lubią, a poza tym Jadwinia jest strasznie zajęta: ma lekcje fortepianu i mnóstwo różnych rzeczy do zrobienia. Mikołajek mówi, że chyba się z nią ożeni.

Najbardziej lubi

 

- tańczyć, śpiewać i bawić się w dom

- grać w gry według swoich zasad, które są bardzo skomplikowane i według których zawsze wygrywa

- kiedy Mikołajek ją odwiedza

Najbardziej nie lubi

 

- kiedy Mikołajek nie chce się z nią bawić w dom 

- przegrywać z kimkolwiek w cokolwiek 

Przeczytaj o Jadwini

 

- Ja jestem Mikołaj – powiedziałem i, głupia sprawa, zrobiłem się cały czerwony. 

- Chodzisz do szkoły? – spytała. 

- Tak - odpowiedziałem. 

- Ja też – powiedziała Jadwinia. – I miałam świnkę. (1, Nowi sąsiedzi) 

 

Gra Jadwini była strasznie skomplikowana i nie za dobrze ją zrozumiałem. Jadwinia dała każdemu z nas mnóstwo kart i wolno jej było zaglądać mi w karty i wymieniać swoje karty na moje. Potem było trochę tak jak przy grze w wojnę, tylko że bardziej zawile, bo na przykład zdarzało się, że trójką zabierała mi króla. Podobno trójka karo jest mocniejsza od króla trefl. (1, Warcaby)

 

Mam nową sąsiadkę, która nazywa się Jadwinia i jest bardzo fajna. Dzisiaj rodzice pozwolili jej przyjść się ze mną pobawić w ogrodzie. 

- W co się bawimy, Jadwiniu? – spytałem. – W piłkę, w kulki, w kolejkę elektryczną? 

- Nie – odpowiedziała Jadwinia. – Pobawimy się w tatę i mamę. (1, Jak dorosły) 

 

Więc Jadwinia zaczęła śpiewać „la, la, la” i skakać po całym ogrodzie, zatrzymując się od czasu do czasu, żeby się schylić, jakby szukała czegoś w trawie, a potem zamachała rekami, jakby to były skrzydła, a potem stanęła na czubkach palców i zaczęła wirować dookoła begonii mamy, i to było strasznie fajne. Nawet w telewizji u Kleofasa nigdy nie widziałem czegoś tak fajnego – no, może tylko ten film kowbojski z zeszłego tygodnia. (1, To wszystko głupie wymysły)