Alcest

Najlepszy kolega Mikołajka. Bez przerwy je. Ręce ma zawsze ubrudzone masłem albo dżemem, a w klasie zawsze łatwo poznać jego ławkę, bo pełno na niej okruchów.

Najbardziej lubi

 

- podwieczorki (żeby do nich dotrwać, trzeba czasami zjeść nawet kilka kanapek) 

- rogale z czekoladą, bułki z dżemem – może być truskawkowym, który lubi tak samo jak inne dżemy

- mieć przy sobie zapas jedzenia, żeby nie umrzeć z głodu w czasie seansu w kinie czy jazdy kolejką 

Najbardziej nie lubi

 

- kiedy ktoś przerywa mu w zjedzeniu kanapki

- czekać długo, aż ktoś zdmuchnie świeczki z tortu, kiedy jest głodny 

- kąpać się przed jedzeniem i po jedzeniu

- bić się z kolegami na przerwach, zanim nie zje wszystkich kanapek 

Przeczytaj o Alceście:

 

Wtedy się rozpłakałem i Alcest dał mi kawałek swojego rogala, a to mnie tak dziwiło, że aż przesłałem płakać, bo po raz pierwszy zdarzyło się, że Alcest dał komuś kawałek czegoś, co można zjeść. (1, Stołówka)

 

Znaleźliśmy się wszyscy na basenie, w slipkach i kostiumach kąpielowych pożyczonych od Gotfryda. Kłopot był tylko z Alcestem, który jest za gruby. Gotfryd chciał mu dać dwie pary slipek, ale Alcest powiedział, że nie warto – nie będzie się kąpał, bo przed chwilą jadł. Biedny Alcest! Bez przerwy je, więc nigdy nie może się kąpać. (1, U Gotfryda)

 

Alcest stał z boku i kręcił się w kółko, brum, brum, z wyciągniętą w bok jedną ręką, bo druga mu była potrzebna, żeby jeść kanapkę z dżemem. (1, Pan Mouchabière nas pilnuje)

 

Rosół zrobił się cały czerwony: 

- Dosyć tych błazeństw – krzyknął. – Słyszeliście, co powiedział Pan Dyrektor, więc piszcie szybko te linijki, bo inaczej zostaniemy tutaj na noc!

- A co będzie z kolacją? – spytał Alcest, ten gruby kolega, który bardzo lubi jeść. (1, Bum!) 

 

Kleofas przyniósł ołowiane żołnierzyki, a Alcest piłkę do gry w nogę, która była skonfiskowana do końca półrocza, i cztery kanapki z dżemem. Kanapki przyniósł dla siebie, żeby dotrwać do podwieczorku. (1, Zamek)

 

Przed wejściem do cyrku Pani nas policzyła i zobaczyła, że brakuje jednego – Alcesta, który poszedł kupić sobie watę cukrową. Kiedy wrócił, pani go skrzyczała. No co – zdziwił się Alcest – przecież muszę jeść. A wata cukrowa jest pyszna. Chce pani spróbować? (1, Cyrk) 

 

Kiedy skończyliśmy jeść poszliśmy na karuzelę z okrągłymi wagonikami, które kręcą się bardzo szybko. Było strasznie fajnie, tylko przy wyjściu jakiś pan poskarżył się, że twarz i garnitur ma całe w wacie cukrowej. Trzeba powiedzieć, że jego wagonik był zaraz za tym, w którym siedział Alcest, a przed pójściem na karuzelę Alcest nakupił sobie mnóstwo waty, żeby w podróży nie umrzeć z głodu. (1, Wesołe miasteczko)

 

Potem Alcest zaproponował, żebyśmy poszukali czegoś dobrego do jedzenia, bo jest głodny. Kupiliśmy ciastka, frytki, czekoladę, karmelki i kiełbaski. Popiliśmy to wszystko lemoniadą i potem nie czuliśmy się zbyt dobrze, oprócz Alcesta, który wpadł na pomysł, żeby iść na samoloty. (1, Wesołe miasteczko) 

 

A moja mama – poskarżył się Alcest, który jadł właśnie bułeczkę z czekoladą – powiedziała, że jak nie będę w pierwszej dwudziestce, to nie dostanę deseru. 

Alcest westchnął głęboko i zabrał się do jedzenia rogalika. (2, Klasówka z arytmetyki)

 

Alcest nic nie powiedział, bo w buzi miał pełno biszkoptów. Taka pani sprzedaje je na skwerze i zawsze się cieszy, kiedy zobaczy Alcesta, który jest świetnym klientem. (2, Łódka Gotfryda)

 

Tylko akurat była kolej Alcesta i Alcest wyciągnął rękę, w której trzymał kostki i kanapkę, moja noga trafiła w kanapkę i Alcest okropnie się obraził. (2, Hopla!) 

 

Wtedy Alcest odwrócił się i zaczął iść powolutku w stronę drzwi, powłócząc nogami. Mam zakryła dłonią usta i powiedziała: 

- Mikołaj, jednak daj koledze cukierka. Zje go po obiedzie, żeby nie psuć sobie apetytu. 

To rozśmieszyło Alcesta, a ja dałem mu cukierka ze śmiesznymi zielonymi wzorkami na wierzchu. 

- Wolałbym tego w złotym papierku – powiedział Alcest.  – Te w złotym papierku mają w środku likier, Wiesz, że się na tym znam! (2, Cukierki)

 

- Dobrze – powiedział Alcest. – Skończę tylko kanapki. 

Bo Alcest to taki gruby chłopak, który bez przerwy je, zawsze przynosi na przerwę mnóstwo kanapek i nigdy się nie bije, zanim wszystkich nie zje. (2, Corrida) 

 

Przyniosłem prezent i mam prawo zjeść podwieczorek, wcześniej mnie nie wyrzucicie! – krzyknął Alcest, parskając kawałkami sera. (1, Urodziny Kleofasa) 

 

Alcest nam opowiedział, że raz lekarz przepisał mu lekarstwo na zmniejszenie apetytu i że mama zabroniła mu je brać, bo kiedyś przyłapała go, jak po kryjomu pije lekarstwo między posiłkami. (1, Lekarstwo)