Mikołajek

Przez chwilę się jeszcze dąsałem, a potem zobaczyłem, że nie ma co dłużej płakać, bo to i tak nic nie daje. Więc pocałowałem mamę, a potem tatę. 

Najbardziej lubi

 

- spędzać czas z przyjaciółmi

- pomagać mamie i tacie

- kiedy mama i tata się godzą

- dokładkę ciasta czekoladowego, a jeszcze bardziej dwie dokładki

- kiedy przyjeżdża Bunia, bo ma dla niego prezenty 

Najbardziej nie lubi

 

- być ubranym w garnitur lub granatowe ubranko

- chodzić w gości, gdzie trzeba się grzecznie zachowywać

- kiedy tata mówi, że był doskonałym uczniem i jego tata był z niego bardzo dumny 

Przeczytaj o Mikołajku

 

Przez chwilę jeszcze się dąsałem, a potem zobaczyłem, że nie ma co dłużej płakać, bo to i tak nic nie daje. (1, Stołówka) 

 

Nie chciało mi się spać. Nie wiedziałem, co zrobić, więc jak zwykle postanowiłem, że chce mi się pić. (1, Opiekunka)

 

Było to bardzo śmieszne, ale zorientowałem się po minie taty, że lepiej się nie śmiać od razu. Powstrzymałem się, żeby pośmiać się później , jak będę w swoim pokoju, ale to nie było łatwe. (1, Przemiłe wspomnienia) 

 

Ustaliliśmy z tatą, co mogę zabrać. Odpuściłem misia, ołowianych żołnierzy i strój

muszkietera, a on zgodził się na obie piłki do gry w nogę, klocki, szybowiec, łopatkę,

wiaderko, pociąg i strzelbę. O rowerze powiem mu później. (1, Jedziemy na wakacje)

 

Nawet się tak bardzo nie potłukłem, ale zacząłem płakać, bo wtedy mama

na mnie nie krzyczy, tylko mówi: „No, no, nic się nie stało, to tylko małe

kuku”. (2, Bardzo pomagam mamie)

 

Mama nie mogła się zdecydować, w końcu spodobały jej się takie jedne brązowe i spytała, czy dobrze się w nich czuję, a ja powiedziałem, że tak, żeby nie robić przykrości sprzedawcy, chociaż buty mnie trochę uwierały. (1, Nowy rok szkolny) 

 

Poszedłem się opalać do ogrodu, ale to jednak nie to samo, co plaża, tym bardziej, że były chmury. (1, Nowy rok szkolny) 

 

Więc poszedłem do kuchni i powiedziałem mamie, że to niesprawiedliwe, że tata nie chce patrzeć na moje dyktando, i odstawiłem scenę złości z tupaniem nogami i krzyczeniem bez otwierania ust. (1, Jestem najlepszy) 

 

Ja też bardzo chciałem się bawić: oczywiście, nie umiem grać w krokieta, ale uczę się bardzo szybko, nie licząc gramatyki, arytmetyki, geografii i historii, a jak coś nam zadają na pamięć, nie zawsze pamiętam wszystkie słowa. (1, Krokiet) 

 

Nie lubię chodzić do doktora. Bo tak: mówią, że nic wam nie będą robić, a potem buch! robią wam szczepionkę. (1, Lekarstwo) 

 

Teraz jemy fasolkę z mięsem. Zostało sześć puszek fasolki, bo tata jej nie lubi. Ja ją lubiłem do wczoraj, ale jak się dowiedziałem, że na dzisiaj mamy jeszcze dwie puszki, jedną na obiad i jedną na kolację. (1, Jedziemy na wakacje)

 

Podwieczorek był dobry: mnóstwo małych miseczek – zjadłem jedno z truskawkami, jedno z ananasem, jedno z czekoladą, jedno z migdałami, ale nie udało mi się zjeść tego z czereśniami, bo mama powiedziała, że jeśli nie przestanę jeść, to się rozchoruję. Zdziwiło mnie to, bo czereśnie na ogół prawie nigdy mi nie szkodzą. (1, Podróż do Hiszpanii) 

 

Oświadczyłem, że wolę malować z tatą kuchnię niż iść do kina, a mama mnie pocałowała i powiedziała, że jestem jej małym koteczkiem. Tata był ze mnie strasznie dumny. Powiedział: „Brawo! Zapamiętam to sobie, Mikołaj”. (1, Grejpfrut) 

 

Bardzo nie lubię klasówek, bo przedtem trzeba się okropnie dużo uczyć, a potem i tak zawsze ma się pytania  z tego, czego się nie umie, obrywa się złe stopnie i w domu mama na was krzyczy, a tata mówi, że nigdy nic nie osiągniecie, i że on w waszym wieku był zawsze najlepszym uczniem, i że jego tata był z niego bardzo dumny. (2, Klasówka z arytmetyki) 

 

Po podwieczorku (były bezy) pan Blédurt oznajmił, że nauczy mnie grać w warcaby. Pokazał mi, jak się  gra, a ponieważ tata kazał, żebym był dobrze wychowany, nie powiedziałem mu, że już umiem. Zagraliśmy cztery partie, wygrałem wszystkie i pan Blédurt postanowił, że pobawimy się w chowanego. (2, Mikołaj i Blédurt) 

 

Kiedy mnie zobaczył, pan Blédurt zapytał, dlaczego nie przyszedłem do niego od razu, jak usłyszałem krzyki. Wyjaśniłem, że myślałem, że krzyczy, żeby łatwiej było mi go znaleźć, a tata kazał, żebym był dobrze wychowany, więc nie chciałem go za szybko odnaleźć, żeby mu nie było przykro. (2, Mikołaj i Blédurt)

 

Mama włożyła mi granatowe ubranko i białe skarpetki, i uczesała mi włosy. Kiedy jestem tak ubrany, wyglądam jak skończony pajac. (2, Pastowanie) 

 

Buty nie za bardzo błyszczały, ale nie było źle. Gorzej ze skarpetami. Nie wiem, jak robi tata, żeby nie pobrudzić skarpetek, kiedy pastuje sobie buty – inna sprawa, że tata nie nosi białych skarpetek. Moje były teraz do połowy czarne, ale inaczej się nie dało: skarpetki to nie rękawy, nie można ich podwinąć. (2, Pastowanie)

 

Ubrania to nie są prawdziwe niespodzianki, ale nie chciałem sprawiać mamie przykrości, więc nic nie powiedziałem, tylko wstałem i poszedłem się umyć, a kiedy wróciłem do pokoju, mama pokazała mi sweter – jasnoniebieski, z trzema żółtymi kaczuszkami – no i się rozpłakałem.(3, Sweter) 

 

Uznałem, że nie warto dłużej płakać, bo mama nie żartuje, i poszedłem się uczesać. (3, Wizyta)

 

Nie wiedziałem jednego: że zanim się wyjdzie ze sklepu, trzeba przejść przed panem, który siedzi za kasą, wyjmuje z wózka wszystkie rzeczy, kładzie na kontuarze i każe za nie płacić. To nieładne zagranie – mogliby chociaż uprzedzić.

(3, Nowy sklep)